wtorek, 8 stycznia 2013

a było to tak... czyli MOJA WŁOSOWA HISTORIA :)

Kiedy byłam mała moje włosy chyba sprawiały najmniej problemów. Były lekko falowane, długie, koloru średniego blondu, z naturalnymi słonecznymi refleksami. jak widać jednak na zdjęciach były cienkie. I z tego co pamiętam ciężkie do rozczesania ;)

Jak każda dziewczynka po komunii chciałam ściąć włosy, jednak mama mnie odwiodła od tego pomysłu. Aż do 4 klasy podstawówki, gdzie nieumiejętna fryzjerka ścięła mnie na 'grzybka' Płaczu nie było końca.. zdjęć nie posiadam z tego okresu bo unikałam aparatu przez tą fryzurę :D

Przyszło gimnazjum, pierwsze mocne cieniowanie i to co było 'modne' PROSTOWANIE. Codzienne, bez zabezpieczenia włosów, zwykłą prostownicą. Rezultat? Puch, popalone włosy i ciągłe ścinanie. Włosy udało mi się zapuścić dopiero w liceum. Jednak pierwsza klasa - marzenie o ciemno brązowych włosach. Najgorszy pomysł w życiu..



Włosy może i rosły szybciej, były błyszczące, lecz przez tydzień po farbowaniu. Później w połączeniu z prostownicą wyglądały tak :




Wypłowiałe, matowe, od góry widoczne blond odrosty...


Wróciła ochota na blond, więc co by tu zaradzić.. PASEMKA ;) drugi najgorszy pomysł. Gdyby nie to, że miałam dobrą fryzjerkę, która nie pozwoliła mi nic drastycznie robić, pewnie już bym była łysa. Stopniowo, co kilka miesięcy robiła mi pasemka, aż kolor schodził..







Włosy wyglądały okropnie, nie ma co. Ale co tam, rosły sobie dalej z rozjaśniaczem i farbami. Co powodowało jeszcze większy puch i większe siano.. nic innego nie pomagało w wyglądzie jak wygładzenie prostownicą.











Jak widać w mojej włosowej karierze chyba nigdy nie miałam ładnych ,zdrowych włosów.
To co moje włosy przeszły nie życzę nikomu. Gdyby nie natrafienie na blogi włosomaniaczek, pewnie dalej szpeciłyby mnie okropnie i nie wzięłabym się za ich kondycje.
Obecnie z moich pasemek nie zostało prawie nic. Odrosły (ufff) jedynie minimalnie na końcach widać ich pozostałości. Włosy ściałam za ramiona, wyrównałam i zaczynam o nie dbać.
Od ponad miesiąca nie używam suszarki. co jest moim wieeelkim sukcesem :) Z prostownicą gorzej mi sie rozstać, jednak ograniczyłam jej używanie do jednego użycia na dwa tyg/ tydz. 
Zakupiłam podstawowe produkty i mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła się pochwalić pięknymi, zdrowymi włosami. Życzcie mi powidzenia!

Ania.


poniedziałek, 31 grudnia 2012

czas START!

Rok za kilka godzin nam się skończy, lecz w tym wypadku koniec, bywa początkiem czegoś nowego. Mianowicie - rozpoczęcie mojego bloga, który ma mnie motywować do rozpoczęcia i utrzymania dbania o kondycje moich włosów. Dość już mają dotychczasowego zamieszania ;) 

ROŚNIJCIE ZDROWO! Tego właśnie życzę sobie i moim 'podopiecznym' :)
Tak wiec, czas START!

A wszystkim innym życzę udanego Sylwestra :)

Pozdrawiam ciepło!